Wygodny off road – bardzo krótki test Mitsubishi Pajero Wagon 3.2 D Instyle

Kiedy słyszysz „auto terenowe” to w głowie pojawia się obraz auta spartańskiego, prostego i topornego, prawda?
Przyznam się uczciwie, że jeszcze do niedawna sam tak miałem.
Co spowodowało zmianę tego skojarzenia?
Krótki (zbyt krótki ;-)) test Mitsubishi Pajero, na który Was zapraszam!

Auto testowałem razem z Pawłem z Pablo’s Garage, któremu serdecznie dziękuję za te kilka godzin spędzonych razem na zabawie Pajero 🙂

Z zewnątrz Mitsubishi prezentuje się dość rasowo – snorkel , podniesione zawieszenie (względem seryjnego), wyciągarka, bagażnik dachowy z dodatkowym (bardzo mocnym) oświetleniem LED.
Sylwetka Pajero nie jest może wybitnie nowoczesna, ale zdecydowanie nie można jej określić jako przestarzałą, czy po prostu brzydką. Zresztą taki, a nie inny kształt nadwozia ma tu konkretny cel – auto ma sprawdzić się w terenie, a nie na bulwarze w Monako 😉
Przedni grill ukształtowano tak, aby nieco unowocześnić bryłę i faktycznie to się udało.
Auto jest wyposażone w światła do jazdy dziennej LED.

Dość o wyglądzie zewnętrznym – zapraszam do wnętrza.

W momencie otwarcia drzwi doznajemy pewnego rodzaju „dysonansu poznawczego” – auto terenowe, a w środku znajdziemy: podgrzewane skórzane fotele (bardzo wygodne), pełna elektryka szyb i lusterek, klimatyzacja automatyczna, elektrycznie sterowany szyberdach z ręczna roletą, automatyczna skrzynia biegów, czy system multimedialny z całkiem porządnymi głośnikami firmy Rockford (12 głośników + subwoofer) oraz kamerą cofania.

Nie jestem co prawda audiofilem, a w dzieciństwie słoń mi na ucho nadepnął. Niemniej nie miałem powodów do narzekań na jakość dźwięku

W środku jest dużo miejsca zarówno z przodu jak i z tyłu, co nie powinno dziwić przy tak dużym pojeździe. Bagażnik jest pojemny, przy złożonych siedzeniach mamy tu do dyspozycji 1790 litrów, przy rozłożonych wszystkich miejscach mamy 215 litrów.
Pewnie teraz powiecie „Co 215 litrów? Co to jest, Fiat 500?”
Nie – po prostu Pajero jest siedmioosobowe:)

Auto jest napędzane silnikiem Diesla o pojemność 3.2 litra o mocy 190 koni mechanicznych i momencie obrotowym 441 niutonometrów dostępnym od ok. 2000 obr./min.
Jednostka ta pracuje w sposób jasno sugerujący czym jest zasilana. Sprzężona jest z 5-biegowa automatyczną skrzynią biegów INVECS –II, która przekazuje napęd na tylną lub obie osie.

Napęd możemy ustawić w jednym z 4 trybów – 2H , 4H , 4HLC, 4LLC. Szczególnie ten ostatni przydał się przy zabawach w terenie, które uskutecznialiśmy razem z Pawłem.

Jak to auto jeździ?

No cóż, nie będę zgrywał specjalisty od jazdy terenowej – był to mój pierwszy raz i zapewniam, że nie ostatni 🙂

Pierwsze zjazdy i podjazdy pokonywałem ze strachem w oczach ( i wizją rozwalenia auta prasowego w głowie), ale z każdą pokonaną przeszkodą rosła moja pewność siebie.
Auto zostało solidnie ubrudzone, ale brudna terenówka to szczęśliwa terenówka 😉

Nie zrobiłem niestety fotografii średniego spalania podczas zabawy w terenie, ale oscylowało ono w okolicach 23-25 litrów ON na 100 kilometrów.
Auto także na szosie nie będzie zbyt oszczędne, ale z drugiej strony raczej nikt nie kupuje takiego auta do pokonywania długich tras autostradami.

 

To byłoby na tyle w dzisiejszym wpisie, już niebawem kolejny- tym razem o modnym ostatnio car sharingu.
Do zobaczenia!

Dodaj komentarz