Sedanus maximus – krótki test Nissana Maxima A35 2011

Historia modelu Maxima zaczęła się w 1977 r.  jeszcze pod nazwą Datsun Bluebird Maxima / Datsun 810. Pierwsza generacja oznaczona już jako Nissan Maxima zadebiutowała w 1981 roku.
Prezentowana Maxima to oczko w głowie Basi z forum Nissan Klub Polska, której bardzo dziękuję za użyczenie auta do testu 🙂

Nie ukrywam, że byłem bardzo podekscytowany możliwością przetestowania Maximy – nigdy dotąd nie jeździłem żadną generacją tego modelu.

Z zewnątrz

Siódma generacja Maximy ,oznaczona jako A35, była reklamowana hasłem „4-door sports car”.
Zapewne właśnie z tego powodu projektanci nadwozia w Nissanie postawili na taki, a nie inny design nadwozia.
Auto wygląda zadziornie i sportowo, mimo swoich słusznych rozmiarów (484 cm długości oraz 186 szerokości). Same wymiary nie dziwią – w końcu jest to przedstawiciel segmentu E.

Nie można pomylić A35 z żadnym innym samochodem, jaki możemy spotkać na drogach.
Czy to z przodu, czy z tyłu, czy z boku – Maxima VII gen. wygląda dynamicznie i nietuzinkowo.
Pokazywałem zdjęcia „Białej Damy” , jak nazywa ją właścicielka, kilku osobom i … nikt nie powiedział „eee co to za brzydactwo” 🙂
Sporo w tym zasługi zestawienia czarnych felg z nieskazitelnie białym lakierem – to połączenie zawsze się sprawdza (o ile felga nie ma mniej niż 17 cali  🙂 )

Wnętrze

Wewnątrz testowany Nissan prezentuje się znacznie bardziej konserwatywnie 🙂
Nie oznacza to, że jest przestarzały lub nudny – stanowi ciekawy kompromis między ergonomią, a atrakcyjnym wyglądem.
Materiałom użytym do wykończenia kokpitu absolutnie nie można niczego zarzucić – skóra, czy plastiki są wysokiej jakości.
Spasowanie elementów również jest bez zarzutu. Na naszych „pięknych” drogach nic nie trzeszczy 🙂

Nissan jest też bardzo przestronny w środku – zarówno z przodu, jak i z tyłu podróżuje się bardzo komfortowo.
Aż szkoda, że nie mogłem zabrać A35 na dłuższą wycieczkę 🙂
Prezentowany egzemplarz to wersja wyposażeniowa SV co oznacza takie udogodnienia jak: pełna elektryka foteli, podgrzewanie przednich foteli, wbudowana nawigacja czy kamera cofania.
Za oświetlenie odpowiadają reflektory ksenonowe.
Dla melomanów przewidziano tutaj nagłośnienie Bose, któremu nie mogę nic absolutnie zarzucić (w przeciwieństwie do Bose montowanego w testowanej już Maździe 6 ).

Cieszą też detale takie jak gustowne listwy na progach z logiem modelu, czy wykończenie dobrą skórą boczków drzwi. Może są to mało istotne szczegóły, ale moim zdaniem świadczą one dobrze o marce Nissan.

Przejdźmy do najważniejszej (i najprzyjemniejszej) części- wrażenia z jazdy

Pod maską znajdziemy silnik VQ35DE – wolnossące 3,5 litra V6 o mocy 296 koni i 353 niutonometrach momentu obrotowego.
Co ciekawe zastosowano tu skrzynię… CVT. 
Może wydać się to niezrozumiałe – szczególnie, jeśli miało się styczność z e-CVT (montowaną min. w Toyocie Auris Hybrid).
Okazuje się jednak, że charakterystyka pracy automatu CVT idealnie pasuje do tego auta i pozwala na naprawdę dynamiczną i bezstresową jazdę.
Dodatkowo okraszoną pięknie brzmiąca „v-szóstką”.

Nastawiałem się również na bardziej miękkie nastawy zawieszenia.
Nie oznacza to oczywiście, że Maxima jest sztywno zestrojona – jest nieco sztywniejsza niż bym się spodziewał, ale nie odbija się to negatywnie na komforcie jazdy.
Wielkość auta daje o sobie znać jedynie w przypadku jazdy po wąskich bocznych drogach, czy przejazdach przez wąskie bramy jak ta:

Podsumowując:

Nissan Maxima A35 to jedna z najciekawszych propozycji w segmencie E.
Ma silnik V6, niezłą skrzynię automatyczną, bogate wyposażenie oraz przestronne, dobrze wykończone wnętrze.
Jeśli do tego dodać bardzo fajnie „narysowane” nadwozie  – czyż trzeba czegoś więcej?
Minusem jest szerokość tego auta – o ile na parkingu pomoże nam kamera cofania, o tyle podczas przeciskania się przez wąskie drogi i bramy jesteśmy zdani na swoje wyczucie 😉 Ewentualnie można poprosić pasażera o asekuracje 🙂

Na koniec chciałbym raz jeszcze podziękować:
  - Basi za użyczenie samochodu i poświęcenie paliwa oraz czasu, aby podjechać bliżej Wrocławia
  - Kacprowi Pruchcickiemu za sesję foto do powyższego wpisu

Dodaj komentarz