Ekskluzywny Passat? – test Volkswagena Arteona 1.5 TSI Evo ACT

Photo by Bartosz Pietrzak
Za użyczenie samochodu do testów serdecznie dziękuję firmie Select Rent z Wrocławia
Każdy zna VW Passata – szczególnie z nieśmiertelnym i „kultowym” 1.9 TDI (niektórzy twierdzą, że to skrót od „Tera Dopiero Idzie!”).
Ktoś zaraz powie „Zaraz, zaraz Arteon =/= Passat!” Czy aby na pewno?
Zapraszam do testu Arteona z silnikem 1.5 TSI Evo ACT w wersji wyposażeniowej Essence.

Na zewnątrz

Nazwa „Arteon” wywodzi się od angielskiego słowa „art” oraz fragmentu nazwy innego modelu VW: Phideona (jest to flagowy model, oferowany wyłącznie na rynku chińskim).

Czy zatem łączenie tego modelu ze słowem „sztuka” nie jest nadużyciem?
Moim zdaniem nie – jest to najładniejszy model w gamie Volkswagena i jedno z najciekawiej „narysowanych” aut w segmencie!
Muszę tu nadmienić, iż do tej pory tylko niektóre produkty z Wolfsburga zasługiwały (w mojej ocenie) na określenie „są ok”.

Najładniejszym fragmentem nadwozia jest zdecydowanie przód – masywny, podkreślony chromowanymi wstawkami, z ciekawym designem przednich reflektorów.
Dzięki przetłoczeniom na masce i błotnikach przedni pas nie wydaje się przy tym nadmiernie „ciężki” czy nudny.

Design przodu jest spójny z linią boczną i tyłem, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że ktoś zrobił to na „odwal się”. Znaleźć można tu wiele „smaczków” jak szyby bez ramek, czy delikatny spojler na tylnej klapie.

Taki projekt nadwozia ma też swoje wady, a konkretnie dwie.
Pierwsza to słaba widoczność do tyłu z powodu mocno pochylonej szyby – przydaje się tutaj kamera cofania oraz czujniki.
Druga sprawa jest nieco bardziej trywialna – tylne szyby boczne.. nie chowają się całkowicie w drzwiach. Nie zrobiłem niestety zdjęcia (mea culpa), ale bez problemu można znaleźć zdjęcia na internecie 😉

Wnętrze

Tutaj pozwolę sobie od razu przejść do największej wady Arteona, czyli projektu deski rozdzielczej.
Zresztą sami zobaczcie:

Tak, wnętrze przejęte 1:1 z VW Passata B8…

Ja rozumiem – oszczędność kasy i czasu zespołu projektowego, ale błagam… auto z genialnym designem nadwozia i deska z „Passerati”?  Cóż, menadżer projektu miał chyba gorszy okres w swoim życiu.
Znajdzie się tutaj jeszcze kilka drobnych wad typu miniaturowa tacka na telefon (serio, nie wchodzi telefon z ekranem powyżej 4″), czy przeciętny system audio.

Jedyny fajny element deski rozdzielczej bohatera testu

Oczywiście to nie tak, że uważam wnętrze Arteona za porażkę – jest tu wiele fajnych elementów.
Na pewno możemy do nich zaliczyć bardzo wygodne fotele „ergoComfot” z funkcją masażu.
Co prawda są regulowane manualnie (poza regulacjami podparcia lędźwiowego i pochylenia oparcia – te są elektryczne).

Dzięki nadwoziu typu liftback dysponujemy dużym i ustawnym bagażnikiem, dodatkowo wyposażonym w przydatne uchwyty.
563 litry pojemności to więcej niż trzeba w tej klasie, zawsze dodatkowo można złożyć tylne siedzenia i powiększyć przestrzeń bagażową do 1557 litrów.
Szkoda tylko, że w podstawowej wersji nie ma elektrycznie otwieranej klapy bagażnika.

Ponadto na pochwałę zasługuje bardzo dobre wyciszenie wnętrze, o które się obawiałem z powodu bezramkowych szyb.

Jak sprawuje się 1.5 TSI – wrażenia z jazdy

Pod nieco przydługim oznaczeniem 1.5 TSI Evo ACT kryje się 150 konny silnik z turbiną o zmiennej geometrii oraz systemem selektywnego odłączania cylindrów.
Dzięki turbo auto „zbiera się od dołu”, a system ACT pozwala obniżyć opory wewnętrzne silnika i odczuwalnie wpływa na spalanie. Dodatkowo dysponujemy tu skrzynią DSG o 7 przełożeniach.
Działa to na tyle skutecznie, że podczas testu uzyskałem spalanie 6,7 litra benzyny na 100 kilometrów.

Bynajmniej nie był to test polegający na maksymalnie ekonomicznej jeździe.
W ciągu 3 dni testu przejechałem ponad 500 kilometrów, z czego 200 po drogach krajowych/wojewódzkich, 230 po autostradzie A4 i 70 w ruchu miejskim (GOP i Wrocław).
Co do prędkości – starałem się jechać zgodnie z przepisami, ale zdarzało się jechać „nieco” szybciej 😉

Jeśli do tego dodamy fakt, że auto waży 1504kg to spalanie rzeczywiste w okolicach 6,7-6,8 trudno nie uznać za rewelacyjne.
Jeśli do tego dodamy komfortowe zawieszenie i przyjemnie pracujący układ kierowniczy to otrzymamy auto stworzone do pokonywania długich tras.
Przydaje się tempomat ACC. Jest to zdecydowanie najlepszy tempomat adaptacyjny, z jakim miałem do czynienia.

A tak wygląda test okiem kamery 😉

Podsumowanie

Zawsze staram się oceniać samochód w najprostszy moim zdaniem sposób- zadaję się pytanie, czy kupiłbym testowanym samochód.
W tym przypadku nie – ale to nie tak, że w ogóle nie kupiłbym Arteona.
Jestem wielkim fanem tego modelu i gdybym miał go kupić to kupiłbym wersję R-Line, która wygląda obłędnie (szczególnie w kolorze Kurkuma Yellow) oraz jest wyposażona we wszystko, co potrzebne.
Co prawda nie da rady wybrać wtedy silnika 1.5 TSI, który jest świetny, ale cóż – nie ma rzeczy idealnych 🙂

Pozwolę sobie również na kilka słów odnośnie wypożyczalni Select Rent, która użyczyła mi auto do testów.
Przede wszystkim dysponują mocno zróżnicowaną flotą pojazdów – od VW Polo (czyli auta segmentu B) do luksusowego minivana, jakim jest MB V-Class.
Największą zaletą są jednak ludzie tam pracujący – widać, że to także pasjonaci motoryzacji, z którymi można pogadać nie tylko o warunkach wynajmu 😉

Dodaj komentarz