Czy faktycznie drażni klasę wyższą? – test nowego Opla Astra Enjoy

Na pewno wszyscy pamiętacie jeden ze spotów TV Opla, w których pada stwierdzenie „…. drażni klasę wyższą”.
Czy faktycznie tak jest? W najwyższej wersji wyposażenia – pewnie tak.
W testowanej przeze mnie wersji – raczej nie.
Czemu? O tym w dalszej części testu – zapraszam!

Za pomoc w wykonaniu fotografii testowanego Opla bardzo dziękuję Bartkowi Pietrzakowi.

Za użyczenie auta do testów serdecznie dziękuję wypożyczalni Speed Rental 24 

Testowany samochód to Opel Astra V w wersji Enjoy doposażona w klimatyzację dwustrefową oraz czujniki parkowania.

Z zewnątrz

Osobiście jestem fanem designu nowych Opli.
Wyjątkiem jest nowa Insignia B – ale nie o tym jest ten tekst.
Nadwozie piątej generacji Opla Astry zostało zaprojektowane tak, aby sprawiało wrażenie lżejszego, bardziej dynamicznego niż w poprzedniej odsłonie modelu.
Ciekawostka: w dobie projektowania nowych modeli tak, aby były dłuższe/szersze/wyższe od poprzednika, Opel zrobił dokładnie odwrotnie! Astra V jest krótsza i niższa od 4. generacji.
Dodatkowo inżynierowie Opla skutecznie odchudzili Astrę – nowa wersja jest lżejsza o ok. 20 procent (wg. informacji od producenta). Dzięki temu dynamiczny design idzie w parze z osiągami (no ok, nie zawsze 😉 ).

Nadwozie mamy omówione, zatem zapraszam do środka!

Krótko: wsiadasz i już wiesz, kto jest producentem auta 😉
Niemniej jednak trudno powiedzieć, że jest ono nudne – na szczęście Opel odszedł już od typowo niemieckiego stylu kokpitu.

Atutem są bardzo wygodne fotele nawet w podstawowych wersjach wyposażenia. Warto nadmienić też, że standardem w wersji Enjoy jest system multimedialny R-Link 4.0 z… Android Auto.

Widoczność z miejsca kierowcy jest bardzo dobra do przodu oraz na boki (dzięki konstrukcji słupków A).
Jest to bardzo istotna kwestia szczególnie podczas jazdy miejskiej.
Niestety – widoczność do tyłu (ze względu na małą szybę tylną) jest kiepska.
Oprócz tego we wnętrzu znalazłem jeszcze 2 wady.
Pierwszą jest umiejscowienie dźwigni hamulca ręcznego – naprawdę osobę, która to projektowała powinni zwolnić…
Przy każdym użyciu zahacza on o … klamrę pasą (lub rozpiętą bluzę/kurtkę). Wbrew pozorom jest to bardzo irytujące w codziennym użytkowaniu.
Ostatnia wada dotyczy wyłącznie testowanej wersji wyposażenia – obsługa podstawowego komputera pokładowego.
„Machanie” pokrętłem na dźwigni kierunkowskazów jest wybitnie niewygodne i nieintuicyjne. Na szczęście w wyższych wersjach wyposażeniach rozwiązano to o niebo lepiej.

Jak to jeździ?

Jeśli chodzi o wrażenia z jazdy to oceniam je na 4 w skali 1-5.

Czemu nie 5/5?
Otóż silnik 1.4 Ecotec o mocy 100 koni nie nadaje się do eksploatacji zarówno w trasie, jak i w mieście.
W trasie brakuje mu mocy do szybszej jazdy, dodatkowo jest dość głośny. Dynamiczna jazda po mieście wielkości Wrocławia (korki, krótkie cykle świateł itd.) skutkuje spalaniem ok. 8 litrów na 100 kilometrów. Oczywiście można jeździć bardziej oszczędnie w mieście, ale… jest to wybitnie irytujące. Nie tylko dla kierującego Astrą, dla innych uczestników ruchu również.

Ponarzekałem, więc czas na plusy: auto ma bardzo fajnie zestrojone zawieszenie i układ kierowniczy. Zawieszenie nie jest przesadnie miękkie.
Z przednich kół dostajemy sporo informacji, a przy tym kierownica nie chodzi zbyt „opornie”.
Skrzynia biegów również jest dobrze zestopniowana, jednak brakuje tutaj szóstego biegu, który przydałby się w trasie.

Podsumowanie

Czy kupiłbym Opla Astrę V?
Tak, ale z innym silnikiem i w wyższej wersji wyposażeniowej.
Zdecydowałbym się na silnik 1.4 turbo o mocy 150 koni lub 1.6 turbo. o mocy 200 koni, w wersji wyposażeniowej Elite z pewnymi dodatkami 🙂

Dodaj komentarz