Coupe po japońsku – Nissan 200SX S13

Nadszedł czas na pierwszy test na „Just Drive” – Nissan 200SX S13 należący do Dawida 🙂

Na początek odrobinę historii:

Nissan zaprezentował 200SX S13 w 1988 roku, jako następcę modelu S12.

Model ten występował w różnych wariantach silnikowych zależnie od rynku produkcji – w Europie i Japonii było to 1.8 R4 turbo (169 koni w EU, 175 w JP). W USA montowano natomiast silnik wolnossący o pojemności 2.4 litra o mocy 140 koni. Auto było oferowane wyłącznie z tylnym napędem.

Ok, starczy historii 🙂 Przejdźmy do bohatera dzisiejszego wpisu!

Dawida egzemplarz wyprodukowano w 1991 roku. Pod maską pracuje silnik CA18DET, R4 1.8 litra pojemności, single-turbo. W dzisiejszych czasach te parametry może nie wywołują ekscytacji, ale auto waży niecałe 1200 kilogramów. O spalaniu na 100km nie będziemy tu rozmawiać – auto daje mega frajdę z jazdy i to jest najważniejsze 🙂

Z zewnątrz także dziś prezentuje się świetnie, sylwetka S13 zdradza jego sportowe aspiracje.

W prezentowanym egzemplarzu właściciel założył felgi JR 11 w rozmiarze 17 cali, które moim zdaniem idealnie pasują do designu Nissana.  Jeśli chodzi o modyfikacje „na zewnątrz”  Dawid nie poprzestał jedynie na założeniu JR11 obutych w opony Uniroyal Rainsport 3 (swoja drogą świetne opony w tej klasie cenowej). Dodatkowo zaciski zostały pomalowane na czarno. Zmodyfikował również zawieszenie  – zamontowane zostały amortyzatory Bilstein B6. Pewnego uroku dodają również drzwi bez ramek. No i te otwierane reflektory…

Wnętrze auta mimo upływu ponad 25 lat od produkcji nie nosi większych śladów zużycia, nie wydaje dziwnych dźwięków podczas jazdy. Fotele są bardzo wygodne, aczkolwiek moim zdaniem nieco zbyt „mało sportowe”.  Kierownica (fabryczna!) mimo wieku nie wygląda na bardzo zużytą i jest wygodna. Lewarek skrzyni biegów, jak i dźwignię „rękawa”  umieszczono blisko, jak przystało na samochód sportowy.  200SX S13 (mimo wieku i przeznaczenia) nie jest autem spartańskim w środku – znajdziemy tu choćby pełną elektrykę szyb i lusterek czy klimatyzację.  Ponoć w 240SX S13 (czyli wersji na rynek USA) oferowano w standardzie .. HUD (tak, tak, Head Up Display w aucie z przełomu lat 80/90 XX wieku!)  Miejsca w środku jest dużo, nie testowałem co prawda jak to wygląda z tyłu, ale raczej dramatu nie będzie 😉 Właściciel pokusił się tylko o jedną modyfikację wnętrza

Wrażenia z jazdy

Cóż, myślę, że wystarczającym stwierdzeniem będzie „banan na twarzy non stop”.

Auto daje baaardzo dużo frajdy z jazdy, jazda nim to czysta przyjemność. S13 prowadzi się w sposób bardzo przewidywalny, nawet w ulewnych warunkach (niestety w takich warunkach też trzeba testować 😉 ).

Przyspiesza bardzo chętnie, jedzie dokładnie tam, gdzie chce tego kierowca. Dość sztywne zawieszenie nie jest może idealne na polskie drogi, ale … to nie jest limuzyna prawda?
Dodatkowym atutem jest fakt, że co druga osoba ogląda się za samochodem, którym jedziemy. Duża w tym zasługa Dawida, który bardzo dba o swoje 4 kółka i chwała mu za to – takie klasyki JDM trzeba uratować od zapomnienia !

 

Na koniec chciałem serdecznie podziękować Dawidowi za udostępnienie mi S13 do testów 🙂

Kolejne olbrzymie podziękowania lecą do Agnieszki Kujawy (www.agniess.pl) za nieodpłatne udostępnienie zdjęć z sesji zdjęciowej Dawidowego S13 – 200SX w obiektywnie Agniess

Dodaj komentarz